|
Każdego
roku, w otoczeniu wrześniowej aury, czasem przychylnej, czasem
kapryśnej, odbywa się Festyn Archeologiczny w Biskupinie, organizowany
przez Muzeum Archeologiczne w Biskupinie oraz Instytut Archeologii
Uniwersytetu Warszawskiego. Jednak rok 2003 był wyjątkowy, zarówno ze
względu na temat przewodni, oferowane atrakcje, pogodę i liczbę
zwiedzających.
IX Festyn Archeologiczny zatytułowano „Indian Summer” czyli „indiańskie
lato”, co miało przywodzić na myśl polskie „babie lato”. Tematyka
imprezy, początkowo postrzegana była jako bardzo kontrowersyjna, mało
związana z edukacją historyczną praktykowaną w szkołach, bardziej
etnograficzna niż archeologiczna, a na pewno nie mająca nic wspólnego z
Biskupinem. Po dziewięciu dniach festynu okazało się jednak, że temat
ten znalazł wielu zwolenników. W tym roku w Biskupinie pojawiła się
rekordowa liczba ponad 87 tys. zwiedzających, były wśród nich dzieci
zaaferowane kolorowymi pióropuszami i dorośli, którzy na chwilę wrócili
do zabaw z dzieciństwa.
Skąd pojawił się taki temat? Dlaczego właśnie kultura Indian miała być
tak frapująca? Wiele jest rzeczy, które nas łączą z rdzennymi
mieszkańcami Ameryki Północnej. Historia Indian ma wiele punktów
stycznych z historią Starego Kontynentu. Polska zaś, zajmuje wyjątkowo
bliskie ich sercu miejsce; jako jedni z niewielu mamy przecież swoje
bizony, orły, słodką trawę, szałwię, a nasze losy wojenne przypominają
dzieje Indian, od momentu ustanowienia Stanów Zjednoczonych. Mieliśmy
również swojego polskiego Indianina – Sat Okh’a, urodzonego w Kanadzie,
syna Wysokiego Orła, wodza plemienia Shawanee, który wrócił do Polski i
położył podwaliny pod Polski Ruch Przyjaciół Indian.
Indianie określani są jako autochtoniczna ludność Ameryk, pochodzenia
mongoidalnego. Nazwa Indianie została nadana przez Krzysztofa Kolumba
pod koniec XV w. W trakcie ostatniego zlodowacenia (ok. 40-20 tys. lat
temu), stało się możliwe przeprawienie przez zamarznięte cieśniny z
północno-wschodniej Azji do Ameryki. Wtedy to najprawdopodobniej
powstało połączenie pomiędzy dwoma kontynentami i wędrujące za mamutami
grupy myśliwych dotarły do Ameryki.
Napływ przodków Indian miał raczej charakter falowy, niż jednorazowy.
Mogli oni przeprawiać się przez wiele tysiącleci, aż do czasu kiedy ok.
10,5 tys. lat temu nastąpiło ocieplenie klimatu i pomost pomiędzy Azją a
Ameryką został zerwany. W ciągu kilku tysięcy lat przybysze rozproszyli
się po całym kontynencie, dając początek kulturom obu Ameryk.
Przybycie grup ludzkich z zewnątrz potwierdzone jest badaniami
antropologów, według ich opinii ludność zamieszkująca obszary Nowego
Świata, wykształciła się poza jego obrębem. Najstarsze znane znaleziska
archeologiczne z terenów Ameryki datowane są na ok. 38 tys. lat i
pochodzą z północnego Teksasu. Zostały tam znalezione narzędzia kamienne
oraz oczywiście duża liczba półproduktów.
W niewielkiej odległości od Dallas odkryto pozostałości obozowiska ze
śladami palenisk i pozostałościami narzędzi - zaostrzonych
intencjonalnie otoczaków. Stanowisko w okolicach Dallas wydatowane
zostało na 36 –35 tys. lat p.n.e. Intensyfikacja badań archeologicznych
doprowadziła do odkrycia wielu innych stanowisk, na których znaleziono
różnego rodzaju narzędzia, służące głównie do polowania i obróbki skór i
mięsa.
Najwcześniejszą, zidentyfikowaną i określoną przez archeologów,
północnoamerykańską kulturą jest kultura Clovis, która pojawiła się ok.
11,5 tys. lat temu. Były to małe grupy myśliwych, którzy przemieszczali
się wzdłuż wielkich równin Ameryki Północnej. Kultura ta
charakteryzowała się bogatym inwentarzem narzędzi, służących głównie do
polowań na dużą zwierzynę, ludność osiedlała się głównie w tymczasowych
obozowiskach, przenoszonych co kilka dni, usytuowanych tam, gdzie duże
zwierzęta miały swoje wodopoje. Od ok. 10 do 9 tys. lat temu, kiedy to
klimat zaczął się zmieniać, kultura Clovis została zastąpiona przez
lokalne kultury łowców.
Pierwsi mieszkańcy Ameryk prowadzili koczowniczy tryb życia, uzależniony
od wędrówki stad zwierząt, na które polowali. Ich gospodarka miała
charakter myśliwsko-zbieracki. Zupełnie odmienna fauna i flora oraz
klimat sprawiły, że napływające grupy ludzi nie były przystosowane do
życia na tych terenach. W miarę upływu czasu i poznawania nowych ziem
ich styl życia musiał ulec przekształceniu, swoje przyzwyczajenia
musieli dopasować się do miejscowych potrzeb, zwierzyny oraz warunków
klimatycznych. Po wielopokoleniowych poszukiwaniach dogodnego miejsca do
życia oraz przemieszczaniu się na południe i zachód, przybysze zaczęli
osiedlać się, nauczyli się wykonywać naczynia gliniane i uprawiać
ziemię, udomowili psa.
Należy pamiętać o tym, że długotrwały proces zasiedlania Ameryk oraz
upływ czasu sprawił, że grupy różnicowały się między sobą. Z czasem
różnice zaczęły powiększać się, co widoczne było przede wszystkim w
języku, obyczajach, sposobach prowadzenia gospodarki, itp. Zróżnicowanie
osiągnęło taki stan, iż w największym okresie rozkwitu kultur
indiańskich istniało około 300 różnych grup etnicznych i języków. Jednak
proces kolonizacji ziem indiańskich rozpoczęty wraz z odkryciem Ameryki
stał się przyczyną upadku kultury Indian oraz zmiany sposobu ich
dotychczasowego życia.
W 1492 r. Krzysztof Kolumb dopływając do wybrzeży Ameryki sądził, iż są
to Indie, z tej właśnie pomyłki powstała nazwa określająca rdzennych
mieszkańców Ameryk. Kolumb nie był jednak pierwszym Europejczykiem,
który zetknął się z rodowitymi mieszkańcami Nowego Świata. Do spotkania
Indian i mieszkańców Starego Kontynentu doszło dużo wcześniej. Około
roku 1000 Wikingowie, założyli osiedla na wschodnim wybrzeżu Labrador. I
chociaż to właśnie Wikingowie byli pierwszymi Europejczykami, którzy
dotarli do Ameryki, to jej zdobywcami byli jednak Hiszpanie,
Portugalczycy, Anglicy i Holendrzy.
Zgodne współżycie rdzennych mieszkańców Ameryki oraz najeźdźców z Nowego
Świata trwało krótko. Wkrótce nieporozumienia i spory doprowadziły do
pierwszych walk. W 1636 r. w kolonii Massachusetts zamordowano kilku
kupców, co stało się pretekstem do zorganizowania odwetu, który
zakończył się spaleniem wioski Indian Peqout.
Aż do XVIII wieku Indianie północnoamerykańscy przeciwstawiali się
ekspansji kolonizatorów. W tym czasie Anglicy, Francuzi i Hiszpanie byli
zajęci walkami między sobą o dominację w koloniach. W czasach tych starć
duże rzesze Indian opowiadały się po którejś ze stron konfliktu. Walki
jednak potęgowały się, a nieporozumienia między Indianami a białymi
zaostrzyły się do tego stopnia, iż z czasem przerodziły się w otwartą
wojnę.
Powstanie Stanów Zjednoczonych przyniosło kres wielkim konfliktom
kolonialnym. Indianie zamieszkujący obszar nowo powstałej republiki byli
wyrzucani ze swoich osiedli. Niejednokrotnie podstępem albo siłą
zmuszano ich do odsprzedawania ziem i osadzano w rezerwatach. Polityka
rządu amerykańskiego zmierzała do oczyszczenia ziem ze wszystkich
Indian. Do lat 30. XIX w. takie postępowanie doprowadziło do tego, iż na
terenach położonych na wschód od rzeki Missisipi, pozostały jedynie
niewielkie grupy Indian. Na zachód od Missisipi zaś rozciągały się
obszary Wielkich Równin. W 1830 r. na mocy uchwały Kongresu rząd
amerykański postanowił przesiedlić pozostałych Indian ze wschodniego
wybrzeża Missisipi na zachód do nowo zorganizowanego tzw. Terytorium
Indiańskiego w obrębie Wielkich Równin.
Wkrótce okazało się, że obietnice spokojnego życia na Równinach
przeniosły się w sferę marzeń. Stało się to w 1849 r. z chwilą odkrycia
złota w Kalifornii. Skutkiem odkrycia był napływ na terytorium
indiańskie tabunów poszukiwaczy złota oraz Europejczyków, szukających
ziemi. Biali zorientowali się wtedy, że rozległe i żyzne obszary
Wielkich Równin warte są zasiedlenia. Pionierzy zaczęli stopniowo
wypierać Indian, często posiłkowali się pomocą armii amerykańskiej,
mordowali i zajmowali wszystko co udało się zdobyć. Konflikt między
białymi a rdzennymi mieszkańcami Ameryki wszedł w ostatnią fazę.
Przez długi czas Indianie prerii zamieszkujący Wielkie Równiny opierali
się oddziaływaniom białego człowieka. Ich tryb życia, paranie się
polowaniami na bizony, uczynił z nich znakomitych wojowników,
potrafiących celnie strzelać, dobrze jeździć konno i orientować się w
terenie. Stali się groźni. Mimo tego zostali ujarzmieni przez białych,
została zabrana im ziemia, rodziny, dobytek. Jednym z powodów porażki
Indian było niemal całkowite wytępienie przez białych myśliwych stad
bizonów. Zagrożeni głodem Indianie nie mieli innego wyjścia jak porzucić
tradycyjny, wędrowny tryb życia i dać się zamknąć w rezerwatach
utworzonych przez rząd amerykański.
Pozostawieni własnemu losowi i skazani na wegetację w rezerwatach
Indianie ulegali demoralizacji. Liczba ludności indiańskiej stale
spadała. Władze na różne sposoby starały się rozbić wspólnoty plemienne,
dzieląc np. ziemię indiańską na indywidualne działki. Wszelkie
„nadwyżki” ziemi przy okazji takich działów zagarniane były przez
białych osadników. Między rokiem 1880 a 1930 Indianie utracili w ten czy
inny sposób około dwie trzecie przyznanych im ziem.
W 1924 r. nastąpiło ostateczne przyznanie wszystkim Indianom
amerykańskiego obywatelstwa. Wielu Indian, widząc bezpowrotny koniec
swojego tradycyjnego świata, starało się zamerykanizować i przenosiło
się do miast. Najczęściej jednak te przenosiny okazywały się jedynie
zamianą ubóstwa rezerwatów na nędzę slumsów. Odrodzenie indiańskich
społeczności rozpoczęło się w latach 60. XX w. Indianie, obok innych
mniejszości, zaczęli domagać się równouprawnienia w ramach ruchu praw
obywatelskich. Mimo dyskryminacji, słabszego wykształcenia i bezrobocia
Indianie zaczęli na nowo przypominać sobie o swej tożsamości i
nawiązywać do indiańskich tradycji.
W trakcie tegorocznego festynu odwiedzający mieli niepowtarzalną okazję
obcowania z kulturą Indian, dzięki zaproszonym do Polski przez
organizatorów Festynu gości z Ameryki Północnej, którzy z wielkim
zaangażowanie tłumaczyli zawiłości obyczajów indiańskich, przełamywali
stereotypy i prostowali utarte opinie. Czworo z zaproszonych gości to
członkowie plemienia Blackfeet (Czarne Stopy), z rezerwatu Browning w
stanie Montana. Zaproszeni reprezentanci plemienia Czarnych Stóp nie
byli przypadkowymi przedstawicielami swoich społeczności. Najstarszym
gościem był Leon Rattler, osoba odpowiedzialna za fajkę oraz lider Crazy
Dog Society, grupy czuwającej nad prawidłowym przebiegiem obrzędów,
odgrywającej ogromną rolę w plemieniu Czarnych Stóp. Leon Ratler jest
ponadto nauczycielem historii i rzemiosła w Blackfeet Community College,
dlatego z zacięciem pedagogicznym opowiadał wszystkim chętnym o swoim
plemieniu. W Biskupinie gościła również tradycyjna indiańska rodzina –
rodzina Ground: Rick, Elsie i ich 12-letnia córka Amarette. Elsie
również pracuje Blackfeet Community College i uczy języka Czarnych Stóp,
zaś mała Amarette jest świeżo upieczoną miss tańca pow-wow. Cała rodzina
para się wyrobem tradycyjnych indiańskich instrumentów, ceramiki,
strojów, tańczą i śpiewają pieśni plemienia Czarnych Stóp. Ostatnim z
przybyłej piątki gości był Todd Yellow Cloud z plemienia Lakota, który
przyjechał z rezerwatu w Pine Ridge w południowej Dakocie. Todd,
podobnie jak pozostali, jest nauczycielem tradycyjnej sztuki i kultury
indiańskiej w Oglala Lakota College i specjalizuje się w wyszywaniu
kolcami igłozwierza.
Gościom zza Wielkiej Wody towarzyszyli polscy Indianie, na co dzień
działający w Polskim Ruchu Przyjaciół Indian oraz miłośnicy kultury
indiańskiej z Litwy. Pod przewodnictwem Aleksandra Danyluka została
zbudowana w Biskupinie prawdziwa wioska indiańska, gdzie w wielu
rozstawionych tipi prezentowane były przedmioty użytku codziennego,
ekwipunek wojowników, stroje oraz rekwizyty związane z obrzędowością. Na
szczególną uwagę zasługują tańce i pieśni indiańskie, oparte na
legendach i przedstawiające określone historie.
Przechodząc przez wioskę warto było obejrzeć metody wyprawiania i
malowania skór, sposoby wyszywania strojów kolcami igłozwierza (zanim do
północnej Ameryki dotarli biali handlujący paciorkami, kolce były
podstawowym surowcem, którym zdobiono stroje), posłuchać opowieści o
szałasie potu, jednej z ważniejszych ceremonii oraz konstrukcji typowej
dla kultur północnoamerykańskich.
Szczególnie interesujące były pokazy tańców pow-wow prezentowane przez
toruńską grupę Huu-Ska Luta, przy akompaniamencie i śpiewach zespołu
Maka Sapa ze Śląska. Na biskupińskim pow-wow można było zobaczyć
tradycyjne tańce męskie oraz kobiece, Fancy Dance (czyli taniec
fantazyjny) oraz Hoop Dance (taniec z kołami). Członkowie zespołów
kultywujący indiańskie obyczaje i zwyczaje w życiu powszednim, pokazali
wszystkim gościom, że indiańskie tańce, związane z obrzędami i
ceremoniami, mogły być również doskonałą zabawą.
Znakomitą oprawę festynu stanowiła wystawa „Świat Indian”, powstała
dzięki zbiorom kilku muzeów w Polsce oraz prywatnych zbiorów Sat Okh'i,
polskiego Indianina, zmarłego 3 lipca br. Jest to ekspozycja częściowo
archeologiczna, częściowo etnograficzna, w której położono jest nacisk
na zerwanie ze stereotypem, iż historia Indian rozpoczęła się wraz z
przybyciem do Ameryki białych ludzi.
Wędrujący po biskupińskim rezerwacie zwiedzający, wprowadzani byli w
dawny świat rzemiosła, obyczajów, zwyczajów. Małe ścieżki doprowadzały
grupy gości do garncarzy, tkaczek, jubilerów, czy wioski słowiańskiej.
Wbrew wcześniejszym prognozom świat indiańskich symboli nie raził, a
wręcz przyciągał odwiedzających. Miłym podsumowaniem festynu były Leona
Ratler który powiedział: „jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy wziąć udział
w festynie. Od Was będziemy się uczyli jak zachować swoją kulturę”.
Rodowici
mieszkańcy Stanów Zjednoczonych i Kanady są często dzieleni według
rejonów geograficznych. Można ich zatem podzielić na następujące grupy:
Arktyka (zamieszkana przez ludy nieindiańskie): Aleuci, Eskimosi (Inuici);
obszary subarktyczne: Jupikowie, Cree, Innu, Atikamekwowie; wybrzeże
północno-zachodnie: Haidowie, Muckleshoot, Tlingitowie; Góry Skaliste:
Czarne Stopy, Kruki, Nez Perce, Indianie Ute; Kalifornia: Mohavowie;
Newada: Pajutowie; południowy zachód: Apacze, Indianie Czemehuevi,
Indianie Cocopah, Indianie Havasupai, Indianie Hopi, Nawahowie, Indianie
Pueblo, Indianie Quechan Tohono O'odham (Pagago), Indianie Yavapai;
Wielkie Równiny: Arapahowie, Indianie Caddo, Czejenowie, Komancze,
Indianie Kickapoo, Kiowowie, Dakotowie (Siuksowie), Paunisi, Odżibwowie,
Saukowie; wschód: Delawarowie, Irokezi, Mashantucket Pequots, Mohikanie;
południowy wschód: Czerokezi, Czoktawowie, Indianie Creek, Seminole. |