|
Gdy późnym latem, o
poranku, w centrum Łubowic pojawia się gromada młodych ludzi
dźwigających różne dziwne przedmioty; trójnogi, łaty miernicze, kosze z
łopatkami, pędzlami, szpachelkami i sznurkami, łopaty, drabiny, sita,
drewniane skrzynki z teodolitami na plecach, i pogryzających po drodze
bułki zakupione w pośpiechu w miejscowym sklepie, to znaczy, że
przyjechali archeolodzy i rozpoczyna się kolejny sezon wykopaliskowy.
Kolejny, w wieloletniej kampanii, którą zapoczątkowały badania
przeprowadzone jeszcze w 1970 roku, później przerwane, a następnie
wznowione na większą skalę w roku 1998 i trwające do dziś. Mimo
piętnastu sezonów wykopaliskowych, które są już za nami, intensywnych
zmagań o ujawnienie ukrytych w ziemi tajemnic, takie obrazki będą
towarzyszyć zapewne Łubowicom przez wiele kolejnych lat.
Na
terenie Łubowic (i częściowo na gruntach sąsiedniej Ligoty Książęcej),
znajduje się bowiem największe na ziemiach polskich pradziejowe
grodzisko z późnej epoki brązu i wczesnej epoki żelaza (IX-VII w. przed
Chr.), o powierzchni ponad 25 ha, ze znakomicie widocznymi w terenie
fortyfikacjami w postaci ziemnego wału, zachowanego obecnie na odcinku
ponad 1100 m. Jego wyjątkowość podkreśla też sieć towarzyszących mu
stanowisk archeologicznych, pozostałości osiedli jak i cmentarzysk,
tworzących w starożytności mikroregion osadniczy rozciągający się
wzdłuż doliny Odry, na skraju lessowego Płaskowyżu Głubczyckiego.
Bogactwo i różnorodność stanowisk archeologicznych oraz waga odkryć,
ważnych dla zrozumienia procesów dziejowych w tej części Europy
Środkowej, wpłynęły na wybór Łubowic, jako miejsca odbywania praktyk
wykopaliskowych przez studentów archeologii UJ. Badania fortyfikacji,
różnorodnych obiektów mieszkalnych i gospodarczych oraz grobów na
cmentarzyskach, dają szeroką gamę doświadczeń metodycznych istotnych dla
kształtowania warsztatu zawodowego przyszłych archeologów. Wykopaliska i
archeolodzy wrośli więc już w letnio-jesienny krajobraz Łubowic, a dla
studentów badania w Łubowicach stały się corocznym rytuałem. Wielu z
nich wraca tu wielokrotnie, niektórzy osiągnęli tutaj szlify zawodowe, a
echa łubowickich wykopalisk powracają we wspomnieniach w gabinetach,
salach wykładowych i na korytarzach siedziby Instytutu, sędziwego gmachu
Collegium Minus. Łubowice to niewielka miejscowość, leżąca 7 km na
północ od Raciborza, na krawędzi wysokiej, zachodniej terasy Odry i u
jej podnóża. Samo grodzisko zajmuje wypłaszczenie rozległego cypla, od
wschodu opadającego 25-metrową skarpą do doliny zalewowej rzeki, zaś od
południa i południowego-zachodu wyodrębnionego dolinką niewielkiego
cieku (w starożytności zabagnioną), przechodzącą ku północy w głęboki
jar. Jedynie od północnego-zachodu, od strony połogiego garbu
wysoczynowego, teren grodziska jest łatwiej dostępny. Od tej strony
plateau zajmowane przez pradziejwy gród było jednak bronione potężnym
wałem zaporowym, który nawet dziś miejscami sięga 5 m wysokości. Tylko
od strony północnej, na zewnętrz wału, widoczne jest też obniżenie
terenowe, które można uznać za pozostałość fosy. W najbliższym
sąsiedztwie grodziska znajdują się też inne obiety pradziejowe, z
których kilka miało szczególne znaczenie dla funkcjonowania społeczności
związanej ze starożytnym grodem. Należą do nich m. in. ślady wielkiego
osiedla z epoki brązu na terenie pobliskich Grzegorzowic, zajmującego
południowo-zachodni, rozległy stok wzniesienia (garbu wysoczyznowego)
oraz podobne, ale mniejsze osiedle, położone w pobliżu grodziska, na
południowy-wschód od niego, na niskim cyplu wysuniętym w stronę Odry
(być może związane z komunikacją w stronę rzeki). W tym wykazie należy
też umieścić dwa cmentarzyska: jedno położone tuż w sąsiedztwie wałów
grodziska, po jego północno-zachodniej stronie, zaś drugie – na wysokim
wzniesieniu górującym nad doliną Odry, na terenie wsi Brzeźnica.
Łubowice znane są też jako miejsce urodzenia wielkiego poety
niemieckiego, romantyka – Josepha von Eichendorffa (1788-1857), który w
swoich utworach sławił m.in. urokliwe piękno nadodrzańskich krajobrazów,
wspominając także łubowickie „wały”. Jego liryki, m. in. w formie
pieśni, przepojone emocjonalnym stosunkiem artysty do rodzinnej ziemi i
jej mieszkańców (w tym do młynarki z brzeźnickiego młyna „na Wygonie”,
której uroda wyzwalała w nim poetyckie natchnienie), odegrały wielką
rolę w kształtowaniu tożsamości i przywiązania do „małej ojczyzny” u
miejscowej ludności: Niemców, Polaków, czy też tych którzy uważali się
po prostu za Ślązaków, a których nazwiska można odczytać na starym
cmentarzu znajdującym się w pobliżu ruin pałacyku Eichendorffów, we
wschodniej części grodziska. Do drugiej wojny światowej Łubowice były
popularnym miejscem wycieczek związanych z pamiątkami po J. v.
Eichendorffie. Po zakończeniu wojny pałacyk po Eichendorffach, który
przetrwał ciężkie walki o przełamanie linii Odry, popadł jednak w ruinę.
Przy akceptacji miejscowej, „ludowej” władzy, pod koniec lat 60-tych od
strony doliny Odry powstała wielka żwirownia, która zniszczyła znaczną
część zabytkowego parku otaczającego ruiny pałacu, a także duży fragment
grodziska z ukrytymi w ziemi, najciekawszymi reliktami starożytnej
zabudowy. Dopiero interwencja ówczesnego konserwatora zabytków
archeologicznych na woj. opolskie mgr Klemensa Macewicza i podjęcie w
1970 roku przez autora, ratowniczych badań wykopaliskowych na krawędzi
żwirowni, powstrzymało dewastację. Pozostało jednak potężne wybierzysko,
jak szrama w krajobrazie i rana w ziemi zniekształcająca pierwotną
konfigurację pradziejowego grodziska. Po przemianach politycznych i
społecznych przełomu lat 80/90 ubiegłego wieku, powołano Fundację
Górnośląskie Centrum Kultury i Spotkań im. J. v. Eichendforffa z
siedzibą w Łubowicach, której celem jest m. in. podejmowanie
różnorodnych działań służących zbliżeniu polsko-niemieckiemu, w tym
krzewienie tradycji „eichendorffowskich”. Jednym z przedsięwzięć
Fundacji była renowacja starego zajazdu w Łubowicach, związanego z
tradycjami wycieczek do Łubowic, z przeznaczeniem na siedzibę Fundacji,
której towarzyszyły również ratownicze badania archeologiczne. Wsparcie
prezesa Fundacji Gerarda Matusika, działacza społecznego, gospodarczego
i polityka działającego z ramienia mniejszości niemieckiej, odegrało też
istotną rolę w stworzeniu odpowiednich warunków działania dla ekspedycji
archeologicznej UJ na terenie Łubowic i w ich okolicy. W Łubowicach
powstało także Łubowickie Towarzystwo J. v. Eichendorffa, opiekujące się
pamiątkami po poecie. W 2005 roku, w budynku dawnej szkoły, z inicjatywy
obydwóch organizacji, powstało Muzeum, w którym znalazła się izba
pamięci poświęcona J. v. Eichendorffowi, ekspozycja prezentująca lokalne
tradycje, a także niewielka wystawa archeologiczna przygotowana przez
autorów, poświęcona wynikom badań wykopaliskowych. Życzliwości prezesa
Towarzystwa, Leonarda Wochnika, archeolodzy zawdzięczają też pomoc przy
organizacji bazy mieszkaniowej i technicznej dla studentów UJ i
kierownictwa wykopalisk łubowickich. Łubowice to wreszcie najstarszy w
okolicy ośrodek parafialny, z tradycjami sięgającymi XIV wieku. To
właśnie w dokumencie zawierającym listę osiemnastu parafii
archiprezbiteratu raciborskiego z 1376 roku, pojawia się wzmianka o
średniowiecznych Łubowicach. Nazwa wsi przechodziła zresztą modyfikacje
na przestrzeni wieków. Z XV wieku znana jest pisownia „Łbowic”, a z XVI
– „Łubowice”. Do drugiej wojny obowiązywała nazwa „Lubowitz”, po jej
zakończeniu wrócono do starej wersji. Parafia łubowicka obejmuje cztery
wymieniane już wsie: poza Łubowicami Brzeźnicę, Grzegorzowice i Ligotę
Książęcą. Stary, drewniany kościół, z cmentarzem przykościelnym,
znajdował się w obrębie grodziska, w pobliżu dawnych zabudowań
dworskich, przekształconych w XVIII wieku w założenia pałacowe (należące
m. in. do rodziny Eichendorffów). W 1907 roku, w północnej części
grodziska, przy drodze na Koźle, konsekrowano nowy, neogotycki kościół
pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Obecny proboszcz
parafii łubowickiej, ks. dr Henryk Rzega, prywatnie – znakomity znawca
poezji J. v. Eichendorffa i twórca pierwszej izby pamięci Eichendorffa w
budynkach parafialnych, to również wielki sojusznik archeologii nie
szczędzący jej uwagi nawet w słowach głoszonych od ołtarza. To dzięki
niemu, archeologia – w odbiorze miejscowej społeczności – nabrała
również wymiaru „ekumenicznego”. Badania wykopaliskowe na terenie
łubowickiego grodziska zapoczątkował jeszcze w 1877 r. niejaki
oberleutnant Stöckel (archelog-amator), odkrywając „jamy zasobowe i
odpadkowe z młodszej epoki brązu” . W latach 1928 i 1933 na
północny-zachód od grodziska, tuż w pobliżu wałów odkryto 31 grobów
ciałopalnych ze schyłku epoki brązu. Później były to raczej odkrycia
przypadkowe, jak np. – z 1935 roku – znalezisko grobu popielnicowego
dziecka na terenie cmentarza parafialnego, wyposażonego w „dwadzieścia
dziewięć brązowych guzików”. W 1954 roku w kilku punktach grodziska (w
tym na wale), przeprowadzono (M. Gedl) niewielkie prace sondażowe,
potwierdzające związek obiektu z tzw. „kulturą łużycką” . W 1962 roku
większe badania sondażowe we wschodniej części grodziska (na terenie
parku), w pobliżu krawędzi wysokiej terasy, podejmuje M. Gedl . Ujawniły
one obecność w tym miejscu grubych nawarstwień kulturowych z bogatym
„łużyckim” materiałem archeologicznym. Wreszcie, w tym samym rejonie, w
1970 roku, podjęte zostały – jak już wspominano – bardziej regularne,
choć tylko ratownicze badania związane początkowo z niszczeniem
grodziska przez powstałą tu żwirownię. Były one kontynuowane w latach
1972-1975 i 1977 oraz – po przerwie – w latach 1998-2003. W ich ramach,
we wschodniej części grodziska (sektor A), zbadano ponad 600 m2, w
centralnej (sektory C i D, w tym – w 1999 roku – badania ratownicze przy
przebudowie zajazdu), około 500 m2 , zaś w północno-zachodniej części
(sektor F – teren nowego cmentarza parafialnego), ponad 2.700 m2
powierzchni majdanu. Równocześnie w latach 1973-1974 oraz w 1998 i 1999
wykonano (na terenie „nowego cmentarza”), trzy – zlokalizowane obok
siebie – przecięcia przez północno-zachodni odcinek obwarowań, szerokie
na 2,5 m (długość: 42,5, 35,2 i 17,5 m) i osiągające ponad 5 m
głębokości. W 1974 roku, na terenie znanego już od 1928 roku
cmentarzyska, po północno-zachodniej stronie fortyfikacji grodziska,
przeprowadzono niewielkie badania sondażowe odkrywając 2 kolejne groby
popielnicowe. Nowy etap w działalności łubowickiej ekspedycji nastał w
2000 roku, kiedy rozpoczęto systematyczne prace wykopaliskowe na nowo
odkrytym i silnie niszczonym przez orkę, cmentarzysku na terenie
Brzeźnicy. Znajduje się ono około 500 m na południe od grodziska, na
wzniesieniu, oddzielonym od grodziska głęboką doliną potoku, ale
świetnie widocznym z jego wałów. W czasie dotychczasowych badań, na
brzeźnickiej nekropoli odkryto ponad 450 grobów ciałopalnych, głównie
popielnicowych . Badania ekspedycji łubowickiej UJ, w latach 70-tych
ubiegłego wieku finansowane w znacznej części przez Towarzystwo
Miłośników Ziemi Raciborskiej, po wznowieniu prac wspomagane są
finansowo i otaczane żywym i życzliwym zainteresowaniem przez Wojewódzki
Urząd Ochrony Zabytków w Katowicach, zwłaszcza dr Jacka Pierzaka.
Dotychczasowe badania wykopaliskowe prowadzone na grodzisku w Łubowicach
i na innych stanowiskach archeologicznych w jego okolicy, umożliwiają
odtworzenie wyglądu fortyfikacji, rozplanowania zabudowy grodu, a także
uchwycenie najważniejszych epizodów w dziejach zamieszkującej go
ludności. Teren wysokiego cypla górującego nad doliną Odry, zasiedlono w
sposób trwały w XIII/XII wieku przed Chr. Było to wówczas niewielkie
osiedle otwarte (nieobronne) typu wiejskiego, złożone z pojedynczych
zagród z zagłębionymi częściowo w ziemię budowlami mieszkalnymi (półziemiankami).Od
XI-X wieku przed Chr. w rejonie dzisiejszych Łubowic zwiększa się liczba
ludności, pojawiają się nowe osady, m. in. wielkie osiedle na terenie
dzisiejszych Grzegorzowic. Powoli kształtuje się mikroregion osadniczy
rozciągający się wzdłuż Odry, od Sławikowa na północy po Brzeźnicę na
południu. Zapewne w tym czasie następuje również kumulacja ludności na
łubowickim osiedlu. Dopiero gdzieś około przełomu IX/ VIII w. przed Chr.,
otoczono je prostym, parkanowym ogrodzeniem, wzniesionym z osadzonych w
podłożu do głębokości około 1 m i rozstawionych co 0,5 m potężnych
słupów, połączonych plecionką. U podstawy konstrukcja ta wzmocniona była
niewysokim nasypem ziemnym. Śladem tych umocnień są widoczne w wykopach
przecinających wał, pod ziemnym nasypem, negatywy po wypróchniałych
słupach i zarysy rowków w których zostały osadzone. Przebieg linii
fortyfikacyjnej nawiązuje ściśle do konfiguracji terenu, wykorzystując
wszystkie elementy naturalnej obronności zasiedlonego cypla
nadodrzańskiej terasy. Od strony północno-wschodniej, wschodniej i
południowo-wschodniej dostępu do wnętrza grodu broniła stroma skarpa,
opadająca gwałtownie do doliny zalewowej Odry. Od strony
południowo-zachodniej i zachodniej obwałowania biegły wzdłuż krawędzi
załamania stoku opadającego do głębokiej dolinki. Krótki, około
300-metrowy odcinek obwałowań, odcinający wnętrze grodu od wysoczyzny,
po stronie północno-zachodniej, łączy czoła wciętych w lessowy masyw
jarów. Łączna długość linii obronnej grodu wynosiła ponad 2 km.
Charakter fortyfikacji po stronie wschodniej i południowo-wschodniej,
tj. na krawędzi wysokiej skarpy, nie został do tej pory określony. Być
może jego relikty uległy już całkowitej destrukcji wskutek zachodzących
w tej strefie naturalnych procesów stokowych. Wjazd do wnętrza grodu
usytuowany był zapewne od strony północnej, w miejscu rozcięcia terasy,
przez które prowadzi również współczesna droga do położonych w dolinie
Odry zabudowań wsi oraz od południowego-wschodu, również w stronę doliny
Odry, wzdłuż tajemniczej (zapewne sztucznie nasypanej) ostrogi,
górującej nad stromym stokiem. Wzniesione w ten sposób, „parkanowe”
fortyfikacje osiedla, po destrukcji spowodowanej naturalnymi procesami
butwienia, a także pożarami, były – co najmniej – dwukrotnie
przebudowywane. Zasadniczo nie zmieniono jednak ani ich formy, ani
przebiegu. Podwyższno jedynie nieco stabilizujący palisadę nasyp
ziemny. Dopiero po pewnym, bliżej nieokreślonym odcinku czasu, w
czwartej fazie rozbudowy nadano fortyfikacjom monumentalny charakter,
wznosząc na ruinach wcześniejszych założeń potężne obwarowania,
nawiązujące konstrukcją do wcześniejszych umocnień, ale przewyższające
je znacznie rozmiarami. Tworzyła je bowiem, tak jak poprzednio,
palisadowa „ściana” z potężnych (średnica 20/25 cm), zapewne dębowych
słupów, osadzanych w podłożu do głębokości 1,2 m i połączonych plecionką
oraz usypany po obydwóch stronach „ściany” nasyp ziemny, który po
rozbudowie (zapewne dwukrotnej) osiągnął średnio 12 m szerokości przy
podstawie i około 8 m wysokości. Ziemię na nasyp po wewnętrznej stronie
palisadowej „ściany” uzyskiwano z powierzchni majdanu (stąd czarne,
próchniczne zabarwienie nasypu), zaś po stronie zewnętrznej, z
zeskarpowywania przedpola i kopania płytkiej, „suchej” fosy (stąd jasne,
„lessowe” zabarwienie wału po zewnętrznej stronie). Tak zbudowane
obwałowania zwieńczone były palisadą z pomostem (gankiem) dla obrońców,
wspartym na masywnych (około 30 cm średnicy), słupach usytuowanych około
2 m za palisadą. Osnowę palisady wieńczącej wał, tworzyły zapewne pale
słupowo-plecionkowej „ściany” osadzone w podłożu i obsypane nasypem
ziemnym. Sama palisada, po zbutwieniu, była również co najmniej
dwukrotnie przebudowywana. Zastosowanie nawiązującej do wcześniejszych
rozwiązań, choć irracjonalnej konstrukcyjnie – przy monumentalnych
parametrach – formy architektury obronnej, można zrozumieć jedynie
zakładając swoisty konserwatyzm standardów inżynieryjnych i schematyzm
działania budowniczych. Zaszczepiona raz idea nie podlegała bowiem
zasadniczo modyfikacji, mimo wyraźnej zmiany gabarytów. Niewątpliwie, na
tym etapie rozbudowy fortyfikacji, budowniczowie musieli dysponować
znacznym potencjałem demograficznym i technicznymi możliwościami oraz
sprawną strukturą organizacyjną. Jeśli brać pod uwagę jedynie odcinek
ponad 1100 m obwałowań, które miały zapewne opisaną wyżej formę, to ich
zbudowanie wymagało przemieszczenia mniej więcej 70 tys. ton ziemi i
przygotowania około 2700 pali kilkumetrowej długości, nie licząc już
innych prac i elementów konstrukcyjnych. W tym czasie zabudowania
mieszkalne grodu skupiały się w jego wschodniej części, najbardziej
eksponowanej i najlepiej widocznej z doliny Odry. Były to domostwa
drewniane, naziemne i półziemiankowe, z paleniskami i zagłębionymi w
podłoże piwniczkami, rozmieszczone dość gęsto, choć nieregularnie.
Towarzyszyły im różnorodne obiekty o funkcji gospodarczej, głównie
związane z magazynowaniem i przechowywaniem produktów żywnościowych.
Pozostała, centralna i zachodnia część majdanu była raczej słabo
zabudowana. Tu znajdowała się być może strefa intensywnych upraw
(„ogrody”), czy zagród dla zwierząt. Pozwala to sądzić, iż populacja
stałych mieszkańców grodu nie była zbyt liczna. Na globalny potencjał
demograficzny budowniczych fortyfikacji i – ewentualnych obrońców grodu,
składały się też zapewne społeczności zamieszkujące inne osiedla
(otwarte, typu wiejskiego), powiązane z grodem w ramach mikroregionu
osadniczego. Więzy społeczne i gospodarcze łączące te populacje w jeden
organizm polityczny, mogły zresztą sięgać znacznie dalej i obejmować
szersze terytorium. Nie podlega też wątpliwości istnienie sprawnego
aparatu władzy, zdolnej do organizowania przedsięwzięć o takiej skali.
Nie można więc wykluczyć, iż wolne od zabudowy przestrzenie majdanu w
obrębie fortyfikacji były miejscem, gdzie na wypadek niebezpieczeństwa
chroniła się wraz z dobytkiem ludność z okolicznych osiedli otwartych.
Być może tacy właśnie uciekinierzy użytkowali wówczas gliniane piece
kopułowe funkcjonujące na wolnym powietrzu, których ruiny odkryto u
podstawy wału po północno-zachodniej stronie grodu. Nie można też jednak
wykluczyć ich innej (np. kultowej) funkcji. Mimo bardzo silnego wypału
ścianek i paleniska, nie stwierdzono w ich sąsiedztwie zwykłych w takich
wypadkach odpadków konsumpcyjnych, czy produkcyjnych. Istotnych
informacji dotyczących nie tylko wielkości, ale też struktury i kondycji
populacji związanych z grodem, dostarczą badania cmentarzysk odkrytych w
jego sąsiedztwie. Początkowo, mieszkańcy pradziejowego osiedla na
terenie dzisiejszych Łubowic, grzebali swoich zmarłych na cmentarzysku
znajdującym się na północno-zachodniej stronie wałów, tuż za nimi. Po
rozbudowaniu fortyfikacji cmentarzysko to zapewne porzucono i założono
nowe, w większej odległości od grodu, na terenie dzisiejszej Brzeźnicy.
Wybrano na nie miejsce będące znakomitym punktem widokowym, m. in. z
widoczną pełną panoramą grodu, usytuowane równocześnie na wprost grodu w
polu widzenia jego mieszkańców. Nie był to niewątpliwie wybór
przypadkowy. Sakralność miejsca składania pochówków, wyrażała się
przecież nie tylko poprzez samą obecność grobów, ale również poprzez
cały ceremoniał pogrzebowy, który w tym wypadku obejmował również
rytualną kremację i towarzyszące jej zabiegi, wymagające odpowiedniego
kontekstu przestrzennego, jakby „sceny” do realizacji żałobnego
„spektaklu”. Wielkość badanego obecnie cmentarzyska oceniana jest na
około 500 grobów (do chwili obecnej odkryto ich ponad 450). W okresie
funkcjonowania grodu na terenie dzisiejszych Łubowic, wśród ludności
zamieszkującej tereny Europy Środkowej panowały wierzenia, których
naczelną zasadą było przeświadczenie o sprawczej (boskiej) roli Słońca.
Symbolizowały go, przedstawienie tarczy (koła) oraz ogień, jako
najważniejszy atrybut Słońca. Zmarłych palono zatem na stosie w
przekonaniu, iż oczyszczające działanie ognia uwalnia pierwiastek
duchowy człowieka z powłoki cielesnej, ułatwiając mu wędrówkę do
Boga-Słońca. Jej symbolem był z kolei wóz (rydwan) słoneczny z
zaprzęgiem konnym, lub barka z „zaprzęgiem” ptaków wodnych (łabędzi?).
Szczególnym przejawem symboliki słonecznej, przedstawiającym główny
obiekt wierzeń – Boga-Słońce, jest wózek kultowy ze złotą tarczą
słoneczną, pochodzący z późnej epoki brązu, a znaleziony w Trundholm
(Dania). Na brzeźnickim cmentarzysku znajdują się więc wyłącznie groby
ciałopalne, w których spalone szczątki zmarłego składano w glinianych
naczyniach
(popielnicach)
i umieszczano w płytkiej jamie wykopanej w ziemi. Niekiedy przepalone
kości składano bezpośrednio w jamie. Obok popielnicy, w grobach
umieszczano ponadto naczynia z pożywieniem, czerpaki do picia używane
podczas uroczystych libacji, a także niewielkie naczyńka nakryte
pokrywkami, z barwnikami(?) czy kosmetykami(?) służącymi do ozdabiania
ciała, ewentualnie z substancjami mającymi właściwości lecznicze
(„magiczne”). Zmarłych układano na stosie grzebalnym w paradnym stroju,
przybranych w ozdoby i biżuterię, czego dowodem są spotykane w
popielnicach, wśród kości, przedmioty z brązu (często przetopione w
ogniu); głównie szpile do spinania szat, guziki, bransolety,
pierścionki, paciorki. Naczynia gliniane składane w grobach, to albo
ceramika użytkowa – gospodarcza (np. garnki do gotowania złożone z
pożywieniem), lub – w większości – efektownie zdobione wazy, czary, misy
i czerpaki o czernionych, wyświecanych lub grafitowanych, metalicznie
błyszczących powierzchniach. Bogate zestawy motywów geometrycznych
stosowanych przy ich zdobieniu, wyrażały nie tyle indywidualne
upodobania estetyczne garncarzy-wytwórców, co – przede wszystkim –
treści symboliczne, związane z wierzeniami religijnymi. Szczególnie
częste są symbole solarne, tj. znakisymbole Słońca, jak np. koła
współśrodkowe, kręgi z promieniami; znaki lunarne (księżycowe), jak np.
łuki, półkola; czy astralne (gwiezdne), jak taśmy i punkty wyznaczające
linię horyzontu i przestrzeń niebiańską, a także symbole ognia:
swastyki, ukośne krzyże. Przykładem znaleziska wyrażającego znaczenie
tego typu symboliki (zarówno w sferze praktyki życia, jak i zachowań
religijnych), jest słynne „astrolabium” z Nebra w Saksoni-Anhalcie,
pochodzące właśnie z epoki brązu. Motywy ornamentacyjne stosowane do
zdobienia naczyń, były w epoce brązu charakterystyczne dla rozległych
terytoriów i nie wyrażały tylko lokalnej stylistyki, ale powszechnie
akceptowane znaki symboliczne. Dowodzi to istnienia wspólnot uznających
podobne zasady religijne, treści symboliczne i wartości ideowe, wyrażane
w znakach-symbolach mających wydźwięk magiczny. U schyłku epoki brązu, w
czasach największej konsolidacji i rozkwitu społeczności związanej z
grodem w dzisiejszych Łubowicach, wspólnota taka obejmowała rozległe
terytoria Europy Środkowej, od Wielkopolski, poprzez Śląsk, część
Małopolski, aż po środkowe dorzecze Dunaju i północne Bałkany na
południu. Poza podobną stylistyką w zdobieniu ceramiki, społeczności te
łączyło wiele innych cech i zachowań kulturowych, co przemawia za
istnieniem ponadregionalnego kręgu kulturowego, obejmującego wiele
plemion. Nie musi to jednak oznaczać wspólnoty etnicznej, czy jeszcze
ściślej – językowej. Nie posiadamy zresztą żadnych informacji (w postaci
źródeł pisanych), pozwalających na określenie przynależności etnicznej
plemienia zamieszkującego w tym okresie okolice dzisiejszych Łubowic.
Pierwszym, znanym historycznie ludem w tej części Europy byli Celtowie,
którzy pojawili się na Śląsku około 400 r. przed Chr. Ślady ich pobytu
(cmentarzyska), znane są z południowej części Wyżyny Głubczyckiej, w
pobliżu Łubowic. Mimo potężnych fortyfikacji i licznych, zapewne
obrońców, gród na terenie dzisiejszych Łubowic został gwałtownie
zniszczony (spalony), prawdopodobnie w pierwszej połowie VI w. przed Chr.,
przez napastników mających nad miejscową ludnością przewagę militarną. W
tym czasie zaprzestano też użytkowania brzeźnickiego cmentarzyska, co
oznacza niewątpliwie zniszczenie całej populacji (wybicie, rozproszenie,
ucieczka) i wyludnienie okolicy. Nie jest wykluczone, iż wydarzenia te
wiążą się z zaburzeniami militarnymi i niepokojami politycznymi,
wywołanymi przez penetrację koczowniczych watah wywodzących się ze
środowiska scytyjskiego stepów wschodnioeuropejskich, które w tym czasie
objęły niektóre tereny Europy Środkowej, od północno-zachodniej części
Kotliny Karpackiej, przez Śląsk Środkowy, aż po Dolne Łużyce. Wyżyna
Głubczycka i okolice Łubowic, położone na północnym przedpolu Bramy
Morawskiej, znajdowały się akurat na szlaku tych wydarzeń. Napastników,
liczących zapewne na bogate łupy (niewolników?), mógł przyciągnąć fakt,
iż łubowicki gród był najważniejszym w regionie ośrodkiem osadniczym i
siedzibą lokalnych władców, pełniącym równocześnie rolę centrum
produkcyjnego i handlowego oraz religijnego. Po tym epizodzie, teren
grodziska został zasiedlony dopiero we wczesnym średniowieczu (XII w.).
Relikty wioski z tego czasu, poprzedniczki dzisiejszych Łubowic, odkryto
w 1999 roku, w czasie ratowniczych badań wykopaliskowych przy
przebudowie zajadu. Rozciągają się one w stronę krawędzi wysokiej
terasy, gdzie znajdował się stary kościół z cmentarzem i zabudowania
dworsko-pałacowe. Było to pierwotne centrum wsi, rozbudowującej się z
czasem zgodnie ze zmieniającym się układem sieci komunikacyjnej. Do
Łubowic archeolodzy będą jeszcze wracać wielokrotnie, mozolnie krok po
kroku odsłaniając relikty zamierzchłej przeszłości i próbując rozwikłać
jej tajemnice. Ułamki tej wiedzy układane w mozaikę powstającego obrazu
dawnych dziejów, przekazywane Łubowicom choćby w formie zorganizowanej w
ich muzeum wystawy, w odczytach i prelekcjach w miejscowej szkole, nie
wyrażają jednak w pełni swoistej aury towarzyszącej wykopaliskom i
obecności archeologów. Łubowice to również część naszego życia,
utrwalona w obrazach tego miejsca sprzed ponad 30-tu lat, zmieniającego
się tu świata i ludzi, narodzin i śmierci, świąt i szarej codzienności,
uroku i melancholii łubowickich krajobrazów, a przede wszystkim – trudu
ciężkiej pracy, czasami w błocie i deszczu, niekiedy aż po pierwsze
śniegi i mrozy. Pracy, której niewielką cząstkę chcemy ujawnić w tym
tekście. Jest to również cząstka Łubowic, która wrosła w nasze prywatne
i zawodowe życiorysy.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prof. Jan
Chochorowski jest dyrektorem Instytutu Archeologii Uniwersytetu
Jagiellońskiego;
Mgr Elżbieta Chochorowska jest Głównym Inwentaryzatorem Zbiorów Muzeum
Archeologicznego w Krakowie. |