GŁÓWNACO, GDZIE, KIEDYARCHIWUMTURYSTYKAKONKURSYLINKIKONTAKT

ARCHEOLOGIA ŻYWA WYSTAWY ODKRYCIA EGIPT RZYM STAROŻYTNOŚĆ KSIĄŻKI NUMIZMATYKA TECHNIKI TURYSTYKA WARSZAWA POZNAŃ KRAKÓW ŁÓDŹ NIL POLSKA CZASOPISMA KWARTALNIK WIADOMOŚCI

CO GDZIE KIEDY/ Archeologia doświadczalna


 


ARCHEOLOGIA DOŚWIADCZALNA W CHODLIKU

 

W dniach 5 – 14 sierpnia 2003 w Chodliku, małej wiosce opodal Kazimierza Dolnego, znanej z zachowanego tu wczesnośredniowiecznego grodziska, zrealizowany został przez Muzeum Nadwiślańskie program archeologii doświadczalnej pod nazwą „Ceramika chodlikowska – surowiec, technologia, produkcja”. Program ten miał za zadanie rozstrzygnięcie kwestii, czy znane z badań archeologicznych, pochodzące z VIII-IX w. charakterystyczne naczynia gliniane, opisane i wprowadzone do literatury naukowej pod nazwą „ceramiki chodlikowskiej” przez prof. Aleksandra Gardawskiego, wykonywane były z miejscowej gliny, na złoża której archeolodzy natrafili w czasie badań grodziska w latach 2001-2002.

 

W trakcie eksperymentu odtworzono cały cykl produkcyjny naczyń: od odsłonięcia złoża i wydobycia gliny, poprzez uzyskanie charakterystycznej domieszki z przepalonego i rozdrobnionego na kamiennych żarnach tłucznia granitowego, przygotowanie masy ceramicznej, ręczne wylepienie naczyń w typie „chodlikowskim” techniką wałeczkową i ostateczne ich uformowanie obtaczaniem na wolnoobrotowym kole i naniesienie typowego ornamentu wielozębnym narzędziem, suszenie naczyń, aż po najbardziej efektowną część eksperymentu – wypał w jamie ziemnej.
W efekcie tych działań uzyskano naczynia, które do złudzenia przypominają – nie tylko formą, zdobieniem czy barwą, lecz również strukturą wewnętrzną – oryginalne wyroby chodlikowskich garncarzy sprzed 1200 lat. Potwierdziło to postawioną tezę badawczą o wykorzystywaniu przez nich miejscowych złóż gliny.
Oprócz odpowiedzi na podstawowe pytanie, przeprowadzony eksperyment wzbogacił wiedzą archeologów o wiele nowych spostrzeżeń o procesie formowania naczyń, a przede wszystkim o sposobie ich wypału. Ostateczne podsumowanie jego wyników nastąpi po przeprowadzeniu przez Instytut Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie laboratoryjnych analiz porównawczych przekazanych tam próbek gliny, masy ceramicznej, wypalonych naczyń i zabytkowej ceramiki chodlikowskiej.
Niezwykła efektowność odtworzonego wczesnośredniowiecznego procesu powstawania naczyń ceramicznych podsunęła autorom i uczestnikom eksperymentu pomysł organizowania w przyszłości w Chodliku warsztatów archeologii doświadczalnej, poświęconej garncarstwu pradziejowemu i wczesnośredniowiecznemu, a być może także innym dziedzinom wytwórczości, znanym z badań archeologicznych. Prawdopodobnie już w przyszłym roku Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym podejmie się organizacji takich warsztatów, na które wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy.

Paweł Lis, Kamienica Celejowska, oddział Muzeum Nadwiślańskiego


EKSPERYMENT BISKUPIŃSKI - jak starożytni Egipcjanie transportowali bloki kamienne

 

We wrześniu 2001 r. podczas Festynu Archeologicznego w Biskupinie, pod hasłem “W cieniu piramid”, zespół studentów pod kierunkiem A. Ćwieka demonstrował jak starożytni Egipcjanie transportowali bloki kamienne. Piaskowcowy cios z kamieniołomu Czaple, o wymiarach 150 x 85 x 80 cm, ważący około 2,5 tony, umieszczono na drewnianych saniach, wykonanych według egipskich wzorów. Eksperyment zaprojektowano w skali 1:1, chociaż oczywiście nie wszystkie elementy odpowiadały realiom staroegipskim (drewno dębowe i sosnowe, liny konopne, nie zaś lniane bądź papirusowe itp.). Ciągnięcie ładunku odbywało się na specjalnie przygotowanej drodze – gruz wapienny pokryty glinką, z wbudowanymi poprzecznie belkami drewnianymi wzmacniającymi konstrukcję, nawierzchnia “mułowa” (gliniana). Powtarzane przez dziewięć dni procedury ruszania, jednostajnego ruchu i zawracania dowiodły, że do transportu podobnego ciężaru na płaskim terenie wystarczają w zupełności siły dziesięciu-piętnastu ludzi. Dokonano przy tym szeregu ciekawych obserwacji, mających bezpośrednie znaczenie dla dyskusji o budowie piramid:
1. Kluczową sprawą jest odpowiednie przygotowanie drogi transportowej tak, by była twarda i stabilna, zaś warstwa powierzchniowa po polaniu wodą dawała wystarczającą niwelację współczynnika tarcia. W Biskupinie dużym utrudnieniem były padające deszcze, które powodowały powstanie błota na kilkakrotnie “rozjeżdżonej” drodze. Z kolei bez odpowiedniego poślizgu poruszenie ładunku jest wręcz niemożliwe, czego zespół doświadczył, gdy sanie zjechały na współczesną ubitą niemal na beton drogę.
2. Poruszenie sań na niewielki dystans (rozpoczęcie ciągnięcia) jest najłatwiejsze przy użyciu rolek drewnianych (na dłuższym odcinku następują problemy z utrzymaniem prostego kierunku “jazdy”).
3. Zmiana kierunku i zawracanie sań wymagają użycia drewnianych lewarów i, pomocniczo, klinów. Co ciekawe, dużo lepsze rezultaty daje podważanie ładunku w kierunku do góry (po włożeniu belki pod sanie), nie zaś “klasyczna” dźwignia dwuramienna (naciskanie na przeciwległy koniec belki podpartej na środku). W ten sposób na budowie piramidy można było zakręcać na narożniku rampy spiralnej.
4. Wnioskiem wykraczającym poza obserwacje czysto techniczne jest stwierdzenie, że do utrzymania ciągłości ruchu niezbędna jest koordynacja pracy całego zespołu, którą może zapewnić tylko doświadczony rais podający zaśpiew w odpowiednim tempie. Jest to czynnik niedoceniany, nie ulega jednak wątpliwości, że doświadczenie w tej kwestii ma znaczenie decydujące. W sprzyjających okolicznościach prawdopodobnie wystarczałaby siła ośmiu mężczyzn, by sprawnie przemieszczać 2,5 tonowy blok.
Andrzej Ćwiek


Copyright by EM-Press                                                                                                                                           Projekt: STUDIO.mm