Świat na 64 polach

Ruchy figur, jak i terminologia gry są w ogromnej mierze wizją świata i stosunków w nim panujących. Szachy są odbiciem marzenia o idealnym porządku świata i przeznaczeniu człowieka.

TEKST: AGNIESZKA STEMPIN

   Współczesny człowiek nie musi znać reguł gry, by rozumieć funkcjonujące w kulturze europejskiej szachowe porównania. Każdy woli być ważną figurą niż pionkiem w grze, toczyć z życiem poważne partie, a nie dostawać szewskiego mata. Fakt, że wciąż mamy możliwość obcowania z grą wymyśloną 15 stuleci temu w odległych Indiach, jest zasługą wielkiego rozkwitu jaki przeżyły szachy w średniowieczu. Choć wielu spośród dzisiejszych graczy nie zdaje sobie już z tego sprawy, zarówno terminologia jak i posunięcia figur w ogromnej mierze zdeterminowane są wizją świata i stosunków w nim panujących, sprzed tysiąca lat. Epoka ta uczyniła z szachów grę królewską, zamiłowanie do niej przekazała kolejnym pokoleniom, dzięki czemu dziś możemy powiedzieć słowami wielkiego, francuskiego historyka: „Gra w szachy w rzeczywistości nie jest grą. Jest marzeniem o porządku świata (…) i przeznaczeniu człowieka. Marzeniem na wzór średniowiecza, o wszystkim co się kryje za pozorną realnością istot i rzeczy” (Michel Pastoureau).

Wojna bez miecza i zbroi
   Gra − czyli to co dla współczesnego człowieka stanowi rozrywkę − w Indiach V-VI w. n. e. była częścią religii, a jej wykorzystanie nazwalibyśmy dziś wróżebnym czy magicznym. Na 64-polowej płaszczyźnie, używając kości, toczono rozgrywki decydujące o poważnych sprawach – głównie wyrokując losy wojen. Tak też było w przypadku szachów, wywodzących się z hinduskiej gry czaturanga, której nazwa oznacza „cztery korpusy”. Był to doskonale skonstruowany schemat wojennej rzeczywistości, w której figury stanowiły odpowiedniki formacji wojskowych, a ich siła bojowa na szachownicy odzwierciedlała rzeczywistą moc taktyczną analogicznych jednostek.
W tej najstarszej wersji stanęły naprzeciw siebie cztery armie, dysponujące identycznymi bierkami. Wśród nich najważniejsza: władcy – szacha, następnie wezyra czyli dowódcy wojsk. Obie figury wyobrażano jako mężczyzn usadowionych na specjalnych tronach, dźwiganych przez słonie. Obok nich znajdowali się wojownicy walczący na słoniach bojowych, następnie konni, skraj szachownicy okupowany był przez wojsko toczące boje na rydwanach zaprzężonych w konie. Pionki zaś wyobrażały piechotę. Poszczególne ruchy były ograniczone do mniejszej niż dziś ilości pól, a ich kolejność ustalano poprzez rzuty kośćmi.
   Gra przybrała formę rywalizacji dwóch antagonistycznych armii głównie za sprawą Persów około VI w., natomiast nowy – bardzo twórczy rozdział historii szachów – zapoczątkowali muzułmanie, pomiędzy VII-VIII w. n. e. W przypadku społeczności arabskich adaptacja tej nowinki nie przyszła jednak łatwo, a to głównie ze względu na formy stosowanych w grze figur. Dotychczas bowiem wyobrażano je w sposób realistyczny. Przepięknie rzeźbieni w kości słoniowej władcy na słoniach, woźnice powożący rydwanami, wojownicy konni – wszystkie te postaci szachowego spektaklu, zaprojektowane były tak, aby oddać szczegóły wyglądu ludzi i zwierząt oraz towarzyszących im sprzętów. Natomiast podstawą religii muzułmańskiej jest święta księga Koranu, w której zabrania się realistycznego przedstawiania wszelkich form ożywionej rzeczywistości. Zatem możliwość uprawiania szachów przez świat arabski, stała się uzależniona od zmodernizowania ich tak, aby nie występował konflikt z wyznawanymi zasadami.
   Figury przybrały formy abstrakcyjne, a warstwę znaczeniową ukryto pod postacią geometrycznych symboli. Potencjał różnorodności kombinacyjnych drzemiący w szachach sprawił, że były one niezwykle atrakcyjne dla rozmiłowanych w matematyce muzułmanów. Bardzo szybko pozbyto się elementów losowych − rzutów kostką – otwierając drogę zmaganiom czysto intelektualnym. Zmagania szachowe będą odtąd tak samo popularne wśród mężczyzn, jak i kobiet arabskich z wyższych sfer, tym samym stając się częstym orężem podbojów nie tylko wojennych, ale też miłosnych. (C. D. W  MAGAZYNIE)

Autorka zdjęcia: KATERINY ZISOPULU-BLEJA